Tessa Elliot

Go down

Tessa Elliot

Pisanie by Tessa Elliot on Sro Lip 08, 2009 3:24 pm

[Część pierwsza]
1) Podstawowe informacje

Imię: Tessa
Nazwisko: Elliot
Klasa: IV
Dom: Bleus
Krew: Czysta

Narodowość: Najprościej ujmując jest pól australijką, pól amerykanką. W jej żyłach płynie jednak krew posiadająca znamiona większej ilości narodów. Rodzina od strony matki wywodzi się bowiem z terenów dzisiejszych Węgier, mieszała się przez lata z przedstawicielami nacji żydowskich, polskich, rosyjskich, austriackich a w późniejszym czasie włoskich i rdzennie amerykańskich. Jej prababcia była hinduską. Można powiedzieć, że rodzina Veres prowadziła bujne i światowe życie. Krew od strony ojca jest czystko australijska, bowiem Elliotowie od początków swojego istnienia zamieszkiwali najmniejszy kontynent i tam znajdywali wybraków swoich serc.

Data narodzin: 26 września 1993 roku
Miejsce zamieszkania: Waterbury, w stanie Connecticut. Dość spory dom na obrzeżach miasta, miło urządzony. Od razu czuć w nim rodzinną atmosferę, goście zawsze są mile widziani i częstowani ciasteczkami. Jeszcze ciepłymi.

Rodzina: Barwna i bardzo liczna.
Zacznijmy od Veresów.
Rodzina ta pochodzi z Węgier, nie zapisała się jednak na kartach historii tego kraju. Po utracie niepodległości, a potem przejęciu przez Habsburgów władzy w ich ojczyźnie wyemigrowali. Najpierw na terytorium Polski, jednak i stamtąd odeszli, gdy owy kraj przestał istnieć na mapie. Później pomieszkiwali w Austrii (do tej pory ma tam rodzinę, jakieś dalekie kuzynostwo). Część rodziny w połowie XIX wieku wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Pomimo tysiąca kilometrów dzielących Veresów, pomimo pojawiania się na świecie nowych pokoleń, które słyszały o sobie jedynie z opowiadań udało się utrzymać więzy rodzinne i familia zjednoczyła się ponownie, gdy po I wojnie światowej reszta klanu przeprowadziła się na druga stronę oceanu. Od 1920 roku niemal cały ród zamieszkuje Waterbury, dzięki czemu stał się elitą wśród tutejszych mieszkańców. Jeżeli nic się nie zmieni, za kilka lat niemal całe miasteczko będzie miało odrobinę ich krwi w żyłach – Veresowie nigdy nie stronili od zabawy i nie należą do wiernych i wstrzemięźliwych przedstawicieli swojego gatunku.
Co do magii, to jest ona obecna w rodzinie od pokoleń. Nie, związki z mugolami nie są zabronione, ale każdy z przedstawicieli rodziny ma takie szczęście, że trafia na swojej drodze na innego czarodzieja. Mimo to, Veresowie postanowili ubarwić życie swojego miasta i pół wieku temu założyli lokal „Arpadan”. W dość krótkim czasie uzyskał miano najlepszej knajpki w Waterbury. Zachwyceni klienci mówią, że wystrój, obsługa i potrawy to czary. Tylko rodzina wie ile w tym prawdy.
Ponieważ nie ma sensu rozpisywać się na temat licznych cioć, wujków i kuzynów opiszę tylko najważniejsze osoby w życiu Tessy.

Matka: Julietta Veres - Walker. Lat 39, chociaż 40 zbliża się coraz większymi krokami. Ona jednak nie przejmuje się żadną oznaką starości, wręcz przeciwnie, dumna jest z każdej kolejnej zmarszczki. One tylko podkreślają jej urodę – jej matka może bowiem uchodzić za ideał. Dzięki włoskim akcentom w rodzinie posiada rozkoszne kształty ( i wybuchowy charakter) oraz lśniące, czarne włosy. Jej babka była hinduską, dzięki czemu jej skóra ma przyjemny dla oka, dość ciemny odcień. Co do charakteru. Jak wspomniano osoba wybuchowa i energiczna, łatwo wprowadzić ją w gniew, rozpacz czy euforię. Bardzo żywiołowa. Typowa mama – jest dumna ze swoich dzieci i zrobi wszystko, by te były szczęśliwe.
Za młodu pomieszkiwała w Londynie i właśnie tam poznała ojca swojej pierworodnej. Romans ten był jednak krótki i zakończył się tak szybko, jak zaczął. Bez żadnych łez i wzajemnych pretensji, wręcz przeciwnie, dawni kochankowie do dziś utrzymują przyjazne stosunki. Mimo dzielącego ich oceanu z powodzeniem starają się wychować swoją córkę na inteligentnego i wrażliwego człowieka.
Dziesięć lat temu na drodze Julietty stanął Chris Walker i jej świat zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni. Ten, kto ma więcej czasu – i pecha – nie raz wysłucha historii o tym jak w deszczowy i mglisty wieczór natknęli się na siebie w cukierni. Obydwoje mieli chrapkę na to samo, ostatnie czekoladowe ciastko. Doszli do kompromisu jedząc je na pól i od tamtej pory wspólnie dzielą na pół swoje szczęścia i smutki.
Julietta zajmuje się prowadzeniem rodzinnej restauracji.

Ojczym: Chris Walker, lat 44. Miły i dość spokojny człowiek. Ma przyjemną powierzchowność. Bujna, jednak nieco przyprószona siwizną fryzura, kształtna twarz, orli nos, proporcjonalna, szczupła sylwetka. Ma wadę wzroku, nie rozstaje się więc z okularami o charakterystycznych, okrągłych oprawkach.
Jak już wspomniano osoba spokojna. Jako jedyny potrafi zapanować nad temperamentem żony. Optymista i fan starego jazzu. Oczywiście – czarodziej, prowadzi niewielką aptekę na wybrzeżach miasta.
Z pasierbicą utrzymuje dobre stosunki, można powiedzieć, że darzą się prawdziwą przyjaźnią. Posiadają wspólne hobby – zielarstwo oraz filmy z okresu międzywojennego.

Dziadkowie: Maria i Woodrow Veres. Obydwoje mają po 68 lat. Ciepli ludzie, do tej pory zachowali pogodę ducha i dobrą kondycję fizyczną. Rozpieszczają swoją ulubioną wnuczkę na wszystkie sposoby. Oczywiście, Maria za młodu była piękną kobietą, pół hinduską, do tej pory słychać historie na temat jej uroku osobistego. Miała szansę zostać miss stanu, zrezygnowała jednak z udziału w konkursie piękności „bo nie jest kurą, żeby chodzić po wybiegu”. Jak widać – charakterek ma ostry. Woodrow to w połowie Włoch, oczywiście od strony matki. Wiadomo więc, że jest przywiązanym do rodziny pantoflarzem, choć tajemnicą poliszynela jest, że spłodził kilkoro dzieci na boku. Julietta jest jednak jedyną córką państwa Veres. Wielką rodzinną tragedią był fakt, że tak trudno było zajść Marii w ciążę. Po porodzie niemal od razu zdiagnozowano u niej torbiel jajników i usunięto je. Mimo to nie straciła ona optymizmu i wychowała jedyną pociechę na wspaniałą osobę. Teraz z radością piastuje wnuki.

Rodzeństwo:
Tommy i Marty i Artie Walker: przybrane rodzeństwo od strony matki. Najstarszy, Thomas, ma 7 lat, młodszy Martin 4 a najmłodszy Arthur 8 miesięcy. Słodkie, choć czasem nieznośne chłopaki. Tessa często pełni rolę ich opiekunek i skoczyłaby w ogień, byleby byli szczęśliwi. Kocha ich niemal z całego serca i nie wstydzi się swoich uczuć. Choć Tommy jest już w takim wieku, że woli psikusy niż siostrzane przytulanki.

Anna i Charlotte Elliot: przybranie siostry od strony ojca. Starsza ma 14 lat, młodsza 12. Obydwie uczęszczają do Hogwartu. Siostry żyją ze sobą w dobrych stosunkach, utrzymują kontakt dzięki listownej korespondencji.

Elliotowie:
Eliotowie to szanowany i dość stary, australijski ród, mający jednak nowo zelandzkie korzenie. Przez lata prowadzili tam zamożne i dostatnie życie, niestety, zbyt rozrzutne. W momencie w którym finanse rodzinne były na skraju bankructwa dziadek Tessy, wraz z nowo poślubioną małżonką wyemigrowali do Wielkiej Brytanii. Było to zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej. Szybko nadrobili stracone pieniądze, głównie dzięki pracowitości i dobremu wykształceniu. Od 1970 roku zajmują rezydencję w Bath. Jednak sporą cześć roku spędzają w Londynie, bo właśnie tak najczęściej pracują i zyskują kolejne pochlebne opinie. W Wielkiej Brytanii to nazwisko już budzi respekt, bowiem William Elliot, dziadek Tessy, jest Sędzią Wizengamotu. Jej świętej pamięci już babka, Johanna Elliot była ordynatorską działu chorób zakaźnych w szpitalu im. Św Munga. Jednak szacunek jaki wzbudza to nazwisko za oceanem w żaden sposób nie przekłada się na postrzeganie Tessy w Stanach. Ta jednak jest z tego rada, wie, jak ciężkie życie mają jej siostry, na co dzień zmagając się z ciężarem nazwiska i honoru rodziny. Ona jest z tego zwolniona. Co najlepsze – jest wielką tajemnicą. Tylko najbliższa rodzina Crispina Elliota wie o jego młodzieńczej przygodzie i nieprawym dziecku.

Ojciec: Crispin Elliot., 36 lat. Wysoki, jednak dość niepozornie wyglądający mężczyzna. Jasna karnacja, oczy w kolorze czystego nieba, rudawa czupryna. Na jego trójkątnej, acz życzliwej twarzy często gości kilkudniowy zarost. Zdobią ją też piegi, co nie jest częste u mężczyzn. Od zawsze cechował się dojrzałością i rozsądkiem, ponadto jest osobą inteligentną, oczytaną oraz kreatywną. Chyba właśnie dzięki temu podbił serce kilka lat od siebie starszej kobiety – i to od razu po opuszczeniu Hogwartu.
Zajmuje dość wysokie stanowisko w Ministerstwie Magii. Tessa jednak nie orientuje się na w jakim dziale.
Na dwa lata po zakończeniu romansu z Juliettą ożenił się ze szkolną miłością, Dianą Honeychurch. Szybko jednak owdowiał. Aktualnie jest samotny. Z córką ma dobre kontakty i, mimo dzielących ich tysięcy kilometrów, czynnie bierze udział w jej wychowaniu oraz jest stale obecny w jej życiu.


Ostatnio zmieniony przez Tessa Elliot dnia Sro Lip 08, 2009 3:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Tessa Elliot

Liczba postów : 123
Data przyłączenia się : 07/07/2009
Skąd : Waterbury, Connecticut
Wiek : 17
Dom : Bleus

Powrót do góry Go down

Re: Tessa Elliot

Pisanie by Tessa Elliot on Sro Lip 08, 2009 3:35 pm

[cześć druga]
2) Część opisowa

Wygląd:
Mając w swojej rodzinie dwie, dawne, miejscowe piękności – matkę i babkę – trudno jest jej wyjść z ich cienia. Nawet nie próbuje, wie bowiem, że nie jest aż tak urodziwa. Będąc mieszanką tak wielu narodowości można w niej odnaleźć cechy niemal każdej nacji. (Nie tylko w wyglądzie)
Osóbka dość wysoka, mierzy sobie nieco ponad180 centymetrów. Często przeklina tę cechę swojego wyglądu, musi bowiem uważać, by nie przewyższyć swoich rówieśników płci męskiej. Po ojcu odziedziczyła raczej kościstą budowę ciała, zapomnijcie więc o bujnych, włoskich kształtach. Jest jednak proporcjonalna, jakieś tam ciałko ma, a nawet wcięcie w talii się znajdzie. Musi jednak zapomnieć o rozkosznych dołeczkach w łokciach – śni więc o nich niczym Ania Shirley.
Twarz ładna, okrągła. Jej kształt, dzięki bogom, odziedziczyła po matce. Podobnie jak oczy – ciemne, duże, otoczone obwódką długich, hebanowych rzęs. Włosy, podobnie jak Julietta, ma gęste i lekko falowane. Niestety nie posiadają tak głęboko czarnego koloru, są raczej brązowe z lekko rudawym połyskiem. W spadku po Elliotach odziedziczyła maleńki nosek, wydatne acz blade usta oraz – piegi. Tak, tak, twarzyczkę panny Elliot ozdabiają urocze piegi. Nie, nie ma nic przeciwko nim, jednak sprawia to, że nieco różni się od swoich najbliższych krewnych.
Kolejnym jej marzeniem było odziedziczenie po babci ciemnej karnacji. Niestety, jak to w życiu bywa, nie wszystkie pragnienia się spełniają. Widać, że geny ojca były dominujące, bowiem jej skóra jest bardzo jasna. Dzięki temu widać jej wysokie pochodzenie (przynajmniej po drugiej stronie oceanu). Wszelkie stłuczenia i zadrapania są widoczne niemal od razu i ciężko się goją. Skóra jest delikatna i wrażliwa na podrażnienia oraz uczulona na większość mugolskich specyfików. Można też powiedzieć, że ma w sobie coś z Księżniczki na Ziarnku Grochu – na jej ciele niemal od razu pojawiają się odciski rzeczy wszelakich.
Jednak jest coś, co odziedziczyła po babci. Dłonie oraz nogi– co wydaje się bardzo zabawne. Te części ciała jednak lubi najbardziej. Dłonie są wąskie, smukłe, o podłużnych palcach i kształtnych paznokciach. Podobnie nogi – przez nie jej sylwetka wydaje się nieco nieproporcjonalna, bo na pewno są długie i zajmują ponad połowę jej ciała. Są jednak na tyle ładne – tak, tak, kształtne łydki i te sprawy – że uważa je za swoją chlubę i nie wstydzi ich pokazywać. Stopy, podobnie jak dłonie, cechuje podłużność palców i kształtność paznokci.
Co do ubioru : nie przywiązuje do niego większej wagi. Bardziej dba o swoje wnętrze niż powierzchowność. Jednak dorastanie w dość oryginalnej i kreatywnej rodzinie wręcz wymusiło na niej posiadanie własnego stylu – nie tracąc przy tym gustu czy dobrego smaku. Przepada długimi spódnicami, krótszymi spódnicami i od czasu do czasu krótkimi spódniczkami. Lubi suknie i sukienki. Nie przepada za spodniami, nosi je tylko w chłodniejsze dni – jednak żadne rurki, ale dobre, wygodne szerokie spodnie. Najlepiej ogrodniczki z za długimi nogawkami.
Co do kolorów – przepada za nimi. Niczym prawdziwa włoszka kocha żółcie, pomarańcze i czerwienie, pomieszane z odrobiną zieleni i czerni. Nie boi się mieszać ani eksperymentować, przecież na ogół nie przejmuje się opinia innych ludzi.
Buty – tylko na płaskiej podeszwie. Ma 1,82m., tak? Nie może sobie pozwolić na szpilki czy koturny. Poza tym, bądźmy szczerzy – ona nawet nie potrafi w tym chodzić. Ceni sobie wygodę.
Nie przeszkadza jej szkolny mundurek, nie narzeka więc, że musi w nim chodzić.

Charakter:
Zalicza się do ginącego już gatunku nie-egoistów i nie-hedonistów. Dodatkowo posiada mózg i potrafi z niego korzystać, co znacząco utrudnia życie.
Jednak po kolei. Tessa Elliot od małego kreowana była na osobę wrażliwą, której nie jest obojętny los innych ludzi. Jej rodzice całkiem szybko dostrzegli w niej tę rzadką cechę – empatię – i rozwinęli ją u córki. Może trochę za mocno, bowiem cierpi teraz na syndrom Matki Teresy i wybawicielki świata. Nie potrafi przejść obojętnie wobec człowieka, któremu dzieje się krzywda. Nawet jeśli nie znosiłaby go z całego serca to zrobi wszystko, by pomóc mu wyjść z opresji. Dodatkowo ma niemal obsesję na punkcie obietnic. Gdy coś obieca za punkt honoru stawia sobie wypełnienie danego słowa i nie spocznie, póki tego nie zrobi. Spełnia nawet te dane w żartach przyrzeczenia.
Dodatkowo jest społecznikiem i wielkim organizatorem świata. Gdy jest coś do zrobienia, daj to Tessie, efekt będzie lepszy niż myślałeś.
Wychowywała się w domu ludzi otwartych i optymistycznie nastawionych do życia, nic więc dziwnego, że posiada obie te cechy. Jednak, na całe szczęście, ma w sobie odrobinę angielskiej rezerwy do świata. Nie jest więc wylewna i nie zawiera szybko przyjaźni. Ceni sobie raczej grono najbliższych jej osób i nie stara się go powiększać na siłę. Mimo wszystko - innych ludzi. I trudno ten szacunek stracić. Nie kieruje się opinią innych, najczęściej sama stara się poznać kogoś, zanim wyrobi sobie o nim opinię. Wszelako gdy ma już gotowe zdanie – pochlebne bądź nie – ciężko je zmienić. Przyjaciołom potrafi wybaczyć niemal wszystko, jednak gdy nie uzyskasz jej sympatii – wybacz, chyba nie będzie Ci dane tego nawiązać z nią bliższego kontaktu. Stała w uczuciach i rozważna w sądach. Zazwyczaj obiektywna.
Jest weredykiem. I to weredykiem stuprocentowym. Nie boi się prawdy i szczerości, uważa, że każdy na nią zasługuje. Nie owija w bawełnę. Szanuje język, czas innych i własne myśli, cechuje się więc przejrzystością wypowiedzi. Dzięki inteligencji i oczytaniu rozmowa z nią to prawdziwa przyjemność – przynajmniej ma taką nadzieję.
Dostosowuje świat do siebie, nigdy na odwrót. Czasem nie wie czego chce, na pewno wie czego nie chce. Stara się by życie nie przeciekało jej między palcami i korzysta z każdego dnia jak tylko może.
Upór oraz łatwość popadania w skrajne emocje to wina kropli włoskiej krwi w jej żyłach. Potrafi się też cieszyć z drobiazgów i wysoko stawia sobie rodzinę – tę cechę ma po hinduskiej prababce. Przywiązanie do tradycji – tak niespotykane w tej szkole – pogoda ducha oraz zamiłowanie do ostrych potraf – spuścizna po węgierskich przodkach. Melancholia po piwie oraz miłość do bezkresnych łąk – pierwiastek australijskiej natury. Jak każdy Austriak – fanka Mozarta i muzyki klasycznej oraz poważnej. No i nie zapominajmy o tym, że jest uzależniona od herbaty. (I papierosów, ale to wielka tajemnica).
Bardzo kreatywna. W jej domu ciągle coś się dzieje, każdy ma jakąś pasję. Każdy jest też umuzykalniony, ona nie mogła być gorsza. Od piątego roku życia miłośniczka skrzypiec. Gra na nich sprawia jej wręcz nieprzyzwoitą przyjemność, potrafi godzinami uderzać smyczkiem o struny. Dzięki temu pokonała lenistwo – co prawda czasem wychodzi na wierzch, szczególnie, gdy jest zmęczona – oraz nauczyła się sumienności. Jest bardzo ambitna, jednakże przekłada sztukę ponad naukę. Czasem woli dokształcać się na własną rękę, uczyć się o tym, co ją ciekawi, niż uważać na lekcjach.
Osoba wyjątkowo odpowiedzialna. Jako starsza siostra – opiekuńcza, czasem nawet zbyt dorosła jak na swój wiek. Cechuje ją wielka rozwaga i nie boi się ponieść odpowiedzialności za swoje czyny. Nie dorosłość jej nie preraża, w przeciwieństwie do wielu osób w jej wieku. Co prawda czasem boi się, jak da sobie rade po ukończeniu szkoły… Kieruje się jednak zasłyszaną maksymą, że „ten, kto dorosłości się boi, prawdziwie jest dorosłym”.
Uwielbia angielską literaturę. Mugolska czy nie, miała duży wpływ na jej charakter. Wykształciła takie cechy jak melancholia czy romantyzm. Często zdarza jej się popaść w zamyślenie nad ludzkością oraz jej moralnym upadkiem.
Czy muszę wspominać, że jest fanką Szekspira?
Co do wad. Jest osobą, która dusi i kumuluje swoje uczucia w sobie, aż do ostateczności. Wtedy wybucha i wpada w taki szal, że aż nie kontroluje swoich słów i nie może za siebie odpowiadać. Co prawda nie zdarza się to zbyt często, do tej pory zaledwie trzy razy w życiu, ale konsekwencje są bardzo nieprzyjemne. Poza tym bywa markotna i marudna, szczególnie gdy jest głodna. Raczej małomówna, woli słuchać niż mówić – to chyba jednak zaleta. Zbyt szybko ufa innym i powierza im swoją przyjaźń, a także zbyt łatwo wybacza, przez co nie raz zawiodła się na bliźnim. Mimo to – i mimo moralnego upadku – jest pełna wiary w to, że w każdym człowieku jest odrobina dobra. Wystarczy jej poszukać.
Jest jednak pewna rysa na szkle – przecież nic nie jest idealnie. Tessa często ma poczucie, że nie pasuje. W Anglii nie pasuje do wizerunku Elliotów, bo nie dość, że nie z prawego łoża, to jeszcze zbyt żywiołowa i oryginalna. W domu – też odstaje od reszty. Bo jest zbyt melancholijna i nie najpierw myśli, potem robi. Przez to zdarza jej się, że paraliżuje ją nieśmiałość. No i – nie jest wylewna.

Historia:
1 stycznia 1993 roku. Mroźny, dżdżysty poranek. Nowy rok, nowe marzenia… To jednak od jutra, teraz każdy odchorowuje zabawę sylwestrową.
W jednej z niewielkich kawiarni spotyka się dwoje ludzi. Ona – przyjechała do Londynu studiować malarstwo. On – na razie odpoczywa, niedawno skończył szkołę. Niemal od razu rozpoczynają rozmowę, tak pasjonującą, że kończy się za zamkniętymi drzwiami sypialni w jej mieszkaniu. Po dwóch miesiącach okazuje się, że jest w ciąży. Radość przewyższa strach i obawy. Niestety, różnica charakterów jest na tyle duża, że rozstają się wkrótce po urodzinach córki. Mimo wszystko – w zgodzie i przyjaźni.
Tessa Elliot przyszła na świat w typowe, wrześniowe popołudnie. Padało. Julietta w bólach wydała na świat to dziecko, wyjątkowo duże jak na noworodka, jednak od razu je pokochała z całego serca. Podobnie jak młody tatuś. W Londynie mieszkała niecały rok, później przeprowadziła się do Waterbury i od tamtego czasu wiedzie spokojne życie. Powiedziałabym wręcz, że idealne, jednak nie nudne. Bo jak można się nudzić, gdy otaczają Cię ludzie o tak silnych i zróżnicowanych osobowościach? Była zabawiana przez niezliczoną ilość ciotek i wujków, a ci opowiedzieli niezliczoną ilość rodzinnych legend i historii. Do największych tragedii w jej życiu zalicza śmierć ukochanego kota o wdzięcznym imieniu Bazyl.
Zawsze wiedziała, że jest czarownicą. Magia nie była w jej rodzinie tematem tabu, każdy posługiwał się nią z łatwością. Jej pierwszym wyczynem było podpalenie – przypadkowe, a jakże mogło być inaczej – domowego ogródka warzywnego. Oj, nie chcieli byście słyszeć krzyku jej matki. Z jednej strony była wściekła, z drugiej szczęśliwa, bowiem dość późno objawiły się jej umiejętności. Dopiero po skończeniu 10 roku życia.
Punktem zwrotnym w jej życiu były narodziny braci. Od tamtej pory nie jest nieodpowiedzialną jedynaczką, a kochająca i dbającą siostrą. Co prawda kłótnie się zdarzają, ale to normalne. Całkiem niedawno oszalała na punkcie małego Artiego i nie może przetrwać nawet jednego dnia bez informacji o jego stanie zdrowia i nowych wyczynach. Ma już cały album z jego zdjęciami.
Już jesteście znudzeni? Wiem, historia może i odgrywa ważną rolę w życiu człowieka, jednak ona preferuje żyć dniem dzisiejszym.

3) Pozostałe informacje:

Przedmioty: fauna, flora, samoobrona, zaklęcia, transmutacja, eliksiry, astronomia, obrona przed czarną magią, mugoloznastwo , jezyk niemiecki.
Zainteresowania: Gra na skrzypcach, ratowanie świata i zamęczanie ludzi historyjkami z życia jej braci – szczególnie tego najmłodszego. Lubi też gotować oraz – pisać wiersze. Ale do tego nie przyzna się nawet przy torturach.
Inne: Czy wiecie, że…. Jest uzależniona od herbaty i papierosów. Potrafi wypić ponad sześć filiżanek dziennie, dodatkowo jest wielką koneserką tego napoju. Zna się na różnych odmianach herbat, sposobie ich przyrządzania i tym podobnych bzdetach.
Ponadto – ma uczulenie na ananasa, kurz, kłamstwa, chamstwo i brutalność. Lubi konwalie i lilie. Jej ulubiona czekolada – z orzechami. Ale nie całymi.
No i najważniejsze – uwielbia spędzać długie wieczory na rozmowach z innymi ludźmi. Nie zapominajmy też, że jest romantyczką – uwaga, uwaga, szuka więc księcia na białym koniu, który poda jej pomocną dłoń gdy podczas spaceru wpadnie do bagna. Tak, tak, uwielbia spacerować… I jest całkiem szczęśliwa bez tego księcia
Napomknę też, że jest wielką kociarą (niemal nie rozstaje się ze swoją kotką Katarzyną) i jej ulubionym przedmiotem jest historia.
avatar
Tessa Elliot

Liczba postów : 123
Data przyłączenia się : 07/07/2009
Skąd : Waterbury, Connecticut
Wiek : 17
Dom : Bleus

Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach