Henry Brannon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Henry Brannon

Pisanie by Henry Brannon on Nie Maj 24, 2009 11:27 pm

Imię: Henry Francis
Nazwisko: Brannon
Klasa: piąta
Dom: Grisse
Krew: pół na pół
Narodowość: Kanadyjczyk
Miejsce zamieszkania: Edmonton, Kanada
Rodzina: ojciec Francis Brannon, mugol, z zawodu psychiatra – paręnaście lat temu zdiagnozował u siebie omamy wszelkiej maści, sam ze sobą prowadzi sesje terapeutyczne i próbuje sobie wmówić, że jego żona nie jest czarownicą, a talerze same się nie zmywają. Matka Henry’ego, Hariett Brannon, nieuleczalna histeryczka z manią prześladowczą i despotyczna rodzicielka Hariett, babka Priestley, właściwa głowa rodziny, obrzydliwie bogata i strasznie stara, trzymająca wszystkich w garści.

Wygląd: Wyobraźcie sobie chłopca, który całe życie pił mleko, kąpał się w mleku, bawił się mlecznymi pluszakami, jadł mleczne ciasteczka… Wyobraźcie sobie mlecznego chłopca. To właśnie jest Henry, wytwór szalonego mleczarza, jego wysokość mleczność! Ma jasne, proste włosy, o które zupełnie nie dba, nieco kredową cerę, bezkrwiste usta i bladoniebieskie oczy, przypominające dwa kryształki lodu. Jest chodzącą jasnością. Na jego piegowatym nosie zwykle znajdują się wyraziste okulary korekcyjne, w czarnej oprawce, zupełnie już zresztą niemodne. Henry nie zna się na modzie, więc kiedy nie musi już nosić swojego szarego mundurka, ubiera to, co wcześniej wybrała mu matka – a są to zazwyczaj jakieś grobowe, o rozmiar za duże ciuchy, w których nasz mleczny chłopiec wygląda jak syn grabarz z dziewiętnastowiecznej fotografii rodzinnej. Albo sweterki w romby, które bardzo lubi. Mimo to, jest dość pogodną postacią. Często uśmiecha się nieobecnie, mówi od rzeczy albo nagle zaczyna się śmiać, najczęściej jednak jest poważny, nawet trochę zmartwiony i milczący, ma zamyślone spojrzenie i nieustannie marszczy brwi.

Charakter: Henryś jest przede wszystkim taki, na jakiego wygląda – szalenie spokojny. Nie sposób wyprowadzić go z równowagi, ma po prostu anielską cierpliwość do wszystkiego i wszystkich. Nigdy na nikogo się nie złości (i tak to on ma zawsze rację), nie okazuje znudzenia ani entuzjazmu, godzi się na wszystko. Jest ugodowym chłopcem, brzydzi się przemocą. Cechuje go niezwykła, acz chłodna ciekawość i naukowe podejście do wszystkiego, co się rusza – głównie zaś do ludzi. Traktuje ich jak króliki doświadczalne, łagodnie, uprzejmie, ale bez żadnych emocji. Jest wyjątkowo prostoduszny, melancholijny i szczery, z a w s z e mówi prawdę, bo nie widzi powodu, dla którego miałby kłamać. Ze wszystkim radzi sobie sam, bardzo rzadko prosi kogoś o pomoc, a jeśli już to tylko Ansona, chociaż Anson zwykle odmawia. Henry jednak nigdy się nie obraża – żeby się obrażać, trzeba by mieć ego, a on czegoś takiego nie posiada. Nie wie, co to duma, przez co dość łatwo go wykorzystać. Jest zamknięty w sobie i w sumie to wszystko mu jedno. Jest rozsądny, ale na swój sposób. I nienormalny.

Historia: Hariett Priestley nigdy nie była normalna. Normalność to towar deficytowy w jej rodzinie. Od dziecka cierpiała na manię prześladowczą, która na przestrzeni lat objawiała się w przeróżny sposób – raz Hariett uważała, że francuski rząd chce ją zlikwidować, raz oskarżała o to mafię sycylijska albo chińsko-wietnamską siatkę terrorystyczną, w końcu jednak doszła do wniosku, że cała ludzkość jak i Obcy na drugim końcu wszechświata, życzą jej jak najgorzej, więc zabarykadowała się w domu swojej matki (była przekonana, że tylko jej wszyscy się boją, łącznie z kosmitami) i raz na jakiś czas urządzała dzikie awantury. Gdzieś po drodze poznała mugolskiego lekarza, psychiatrę Francisa Brannona, który pół roku udawał jej lekarza i pewnie udawałby dalej, gdyby nie to, że Hariett zaszła w ciążę. Przypadkiem, rzecz jasna. W tym właśnie momencie przyszedł na świat Henry, otrzymawszy nazwisko po swoim ojcu, mimo że jego rodzice nigdy nie wzięli ślubu i chyba już nie wezmą, chociaż mieszkają razem, kłócą się jak rasowe małżeństwo i nazywają siebie mężem i żoną, kiedy chcą sobie nawzajem dopiec. Hariett była zbyt niezrównoważona, żeby zajmować się dzieckiem, a Francis zbyt nieporadny i skupiony na swoim nowoodkrytym szaleństwie, więc wychowaniem dziecka zajęła się matka Hariett, Eleonora Priestley. Uczyła go dobrych manier, gry na pianinie, języka francuskiego, tańca, rysunku, matematyki i przynajmniej raz w tygodniu kazała mu grać w szachy ze starym przyjacielem rodziny, a wszystko po to, żeby wyrósł na mądrego chłopca. Średnio jej się to udało – Henry jest rasowym ignorantem.

Przedmioty: powszechna historia magii, łacina, greka klasyczna, obrona przed czarną magią, eliksiry, zaklęcia, transmutacja.

Zainteresowania: Wszystko. Cały świat. Filozofia, aczkolwiek wyłącznie własna. Młodzieżowy slang i jego wpływ na kształtowanie się języka. Stosunek liczby mrówek w danym stanie do liczby urodzeń w drugim. Przyszłość ludzkości. Jego osobisty udział w zmienianiu świata. I tym podobne.

Inne: Wbrew standardom panującym w jego domu, ma bardzo słabe oceny. Właściwie, to jest rekordzistą jeśli idzie o poprawianie egzaminów (w zeszłym roku łacinę zdawał sześć razy), nauczyciele go nie znoszą, elita szkolna nie zauważa, reszta go po prostu lubi albo i nie. Do używek i hazardu podchodzi czysto naukowo. Kocha ludzkość, tak jak naukowiec kocha swoje króliki doświadczalne. Swoje życie natomiast traktuje jak eksperyment i nic więcej. Nie przestrzega regulaminów ani żadnych zasad dobrego wychowania, nie dlatego, że jest jakoś szalenie zbuntowany, ale dlatego, że chce zmienić świat i urządzić go zupełnie inaczej.
avatar
Henry Brannon

Liczba postów : 150
Data przyłączenia się : 11/05/2009
Skąd : Edmonton, Kanada
Wiek : osiemnaście
Dom : Grisse

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach