sir Anson Frederick Phillimore

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

sir Anson Frederick Phillimore

Pisanie by sir Anson Phillimore on Nie Maj 24, 2009 5:24 pm

Imię: Anson Frederick
Nazwisko: Phillimore
Klasa: piąta
Dom: Bleus
Krew: czysta
Narodowość: Anglik (po ojcu)
Data narodzin: 15 lutego 1992
Miejsce zamieszkania: Boston, Massachusetts
Rodzina: ojciec sir Milton (Anglik), matka Trinity Eileen (z domu Covell), brat Lucian (lat 12)

Wygląd: Fakt, że Anson nie jest najprzystojniejszym mężczyzną na całym świecie, jest niepodważalny. Coś jednak sprawia, że szybko zwraca na siebie uwagę płci przeciwnej – szybko, lecz na krótko, wiele bowiem traci przy bliższym poznaniu.
Bije od niego chłodem do tego stopnia, że wielu ludzi wolałoby spotkać się oko w oko z niedźwiedziem polarnym niż z Ansonem. Dziwne, prawda? Jest w końcu przecież jedynie wysokim, diabelnie szczupłym chłopakiem ze starej rodziny z tradycjami, chłopakiem, który nawet nie potrafi się uczesać tak, żeby mu grzywka nie spadała na ciemne oczy. A jednak budzi coś na kształt strachu – niby niezbyt silnego, lecz, okazyjnie, niemalże paraliżującego. Może to przez jego dłonie, które wyglądają tak, jakby były stworzone, by kogoś udusić... Albo też przez wyraz jego twarzy, przez to, że na kilometr widać, jaki z niego cholerny arystokrata, przez tę wyższość w każdym jego ruchu i w każdym jego słowie! Anson wygląda tak, jakby był lepszy od innych, bo widocznie takim się czuje.
Po matce odziedziczył ciemne, niemalże czarne włosy, po ojcu – wyjątkowo męskie rysy twarzy, ale również wygląd angielskiego lorda. Ansona rzadko można spotkać w czymś innym niż w czarnym garniturze i przepisowej szacie koloru niebieskiego. Od czasu do czasu nosi on, śmieszny dla większości uczniów, kapelusz. To kolejny powód, by uważać go za dziwaka.
Charakter: Matka Ansona była kobietą niespecjalnie wykształconą; nie mogła więc wiedzieć, że nazwała swojego nieślubnego syna po pewnej bardzo charakterystycznej postaci literackiej. Gdy dowiedział się o tym jej przyszły mąż (a dowiedział się dopiero na jakieś cztery dni przed ślubem, który odbył się w dość dziwnych warunkach), było już za późno. Anson musiał zostać Ansonem do końca swojego życia.
Dlaczego wspomina się tu tę historię? Przede wszystkim z powodu niezwykłego podobieństwa Ansona do pierwowzoru literackiego. Jest takim przedwojennym, fitzgeraldowskim bogatym chłopcem – zimnym, obojętnym na innych ludzi, rozkapryszonym. Jego poczucie wyższości nad innymi ludźmi wynika gównie z faktu, że nie czuje się Amerykaninem – a wszyscy wiedzą, jacy Anglicy są dla swoich przyjaciół zza oceanu. Fakt, że mówi z typowym RP, że używa słów, których większość jego kolegów nigdy nie usłyszała, że od małego uczony był historii swojego narodu, jego kultury, ale także kultury europejskiej sprawia, że nie potrafi on odnaleźć się w społeczeństwie, w którym przyszło mu żyć. Jednocześnie, jako chłopiec z wyższej sfery, nie rozumie, dlaczego miałby podporządkowywać się jakimkolwiek zasadom. Uważa, że m prawo robić to, czego tylko zapragnie – a mało kto ma wystarczającą ilość odwagi, by mu tego zabronić.
Prawdę mówiąc, Anson sądzi (w głębi swojego serca, co do istnienia którego niektórzy mają wątpliwości), że powinno się go traktować niemal na równi z Bogiem. Jedynym celem życiowym naszego paniczyka jest przyjemność bez konsekwencji. To ona determinuje wszystkie jego zachowania.
Jednocześnie nie należy zapominać o tym, jak inteligentnym, wykształconym, młodym człowiekiem jest Anson. Ocenianie go tylko z punktu widzenia jego poczucia wyższości byłoby niesprawiedliwe. Prawdopodobnie żaden uczeń Atlantis nie wie o świecie tyle, ile wie Anson – od małego bowiem pochłonął go świat nauki i, co ważniejsze, literatury. Czytuje wybitnych filozofów, ale też i matematyków, bawi się magią, o której większość jego kolegów nie ma żadnego pojęcia, gra słowem. Ci, którzy poznali go trochę lepiej (czyli jego rodzina i najlepszy przyjaciel, Henry) mogą przyznać, że ta cecha jego charakteru jest najważniejsza. Choć, faktycznie, o wiele mniej jaskrawa niż poczucie wyższości.
Co do kobiet... Anson traktuje je dokładnie tak samo jak resztę ludzkości. Uważa, że to on łaskawie raczy poświęcić dla takiej chwilę swojego wolnego czasu. Jest przy tym przekonany, że może mieć każdą, której zapragnie, kiedykolwiek jej zapragnie. Na ile to przekonanie jest prawdziwe – nie wiem, bo on naprawdę rzadko zniża się do kontaktów z kimkolwiek.
Historia: Historia rodziny Ansona jest długa i bardzo ciekawa, wątpię jednak, czy kogokolwiek interesuje to, jak przodkowie sir Miltona otrzymali tytuł szlachecki albo jak walczyli o niepodległość Wysp we Francji czy innej Europie. To już przeszłość; i to przeszłość tak zamierzchła, że jedyną osobą, którą to interesuje, jest właśnie Anson.
Rodzice naszego paniczyka poznali się przypadkiem – naprawdę przypadkiem. On wpadł na nią na ulicy, ona się zakochała, ale on był arystokratą, a ona nie wiedziała, że był też czarodziejem, spotkali się, powstał Anson... Rozumiecie. Dopiero kiedy sir Milton przypadkiem (znów wpadł na nią na ulicy!) dowiedział się, że ma syna, postanowił ożenić się z biedną Trinity i wyznać jej, że nie jest do końca normalnym człowiekiem. Jak się okazało, przypadek bywa łaskawy, bo one też nie była.
W tym momencie warto powiedzieć coś więcej o samej matce Ansona. Była to kobieta z naprawdę biednej i nieciekawej rodziny, wnuczka jakiś emigrantów z końca świata. Zarabiała na życie w magicznej aptece na jednej z nowojorskich ulic. Uczyła się kiedyś w Atlantis i bardzo była dumna ze swojego pochodzenia – biednego, ale jednak magicznego. Święcie wierzyła w to, że jedna z jej prababek po śmierci zamieniła się w strzygę. Bo, cóż, zamieniła się, o czym Anson wiedział doskonale i bał się, że choć nie ma w sobie zbyt wiele słowiańskiej krwi, też urodził się z dwoma duszami.
Tak więc ślub się odbył i cała rodzina małego Ansona przeniosła się do Bostonu. Sir Milton pozostawił na Wyspach brata, który zajął się ich majątkiem i całkowicie poświęcił się wychowaniu pierworodnego. Sprowadził dla niego z Europy najlepszych nauczycieli (i najpiękniejsze nauczycielki), którzy to wprowadzili chłopca w świat kultury Starego Kontynentu. Anson szybko opanował nie tylko język angielski (amerykański angielski był dla sir Miltona jedynie marną podróbką prawdziwego języka), ale do dziesiątego roku życia nauczył się również francuskiego i poznał podstawy łaciny. Fascynował go basen Morza Śródziemnego, w szczególności zaś Rzym i to, co z niego pozostało. Wszystko wskazywało na to, że w jedenastym roku życia spokojnie wyjedzie on do Hogwartu i tam będzie kontynuował swój romans z Europą.
Gdy dostał swój list (w końcu pozostawał Anglikiem; pochodzenie liczone jest po ojcu) , był w siódmym niebie. Jednak Trinity rozpaczała. Bała się, że ostatecznie utraci swojego syna. Wiedziała, że dla niego (i dla jej męża) życie w Stanach jest udręką, ale mimo to nalegała, by chłopiec został tu i uczył się w Atlantis. Była straszliwą egoistką.
Anson nie kochał na tym świecie nikogo. Nikogo poza swoją matką. Został więc w kraju.
Tej decyzji nie pochwalał ani sir Milton, ani (niewiele jeszcze rozumiejący) młodszy brat Ansona, Lucian. Ten, gdy tylko skończył jedenaście lat, wyjechał do Hogwartu i słuch po nim zaginął. Tak samo jak po sir Miltonie, który, w skutek pochopnej decyzji starszego syna, postanowił opuścić Boston i wrócić do rodzinnej posiadłości.

Przedmioty: historia magii USA, historia magii (wyjątkowo), zaklęcia, transmutacja, eliksiry, obrona przed czarną magią, niemiecki, mugoloznastwo, lekcje samoobrony
Zainteresowania: historia, kultura europejska, literatura piękna, filozofia, wyższa matematyka, magia wyższych stopni
Inne: Ze względu na swoje europejskie korzenie Anson jest w szkole wręcz pogardzany. Jako Anglik nie jest akceptowany przez żaden z kręgów towarzyskich. Mimo iż nie ma zbyt wiele wspólnego z innymi Blesami, został przydzielony do swojego domu ze względu na pochodzenie.
Anson pali, pije i nie respektuje regulaminu. Lubi grać w ruletkę. Nigdy nie zostanie więc przedstawicielem swojego domu. Nie zostanie też wybrany uczniem roku.
Nigdy nikt nie widział go na żadnym balu. Ani na żadnym meczu. Anson gardzi zbiorowością.
avatar
sir Anson Phillimore

Liczba postów : 1448
Data przyłączenia się : 24/05/2009
Skąd : Boston, Massachusetts
Wiek : osiemnaście
Dom : Bleus

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach